Wydrukuj tę stronę
poniedziałek, 16 marzec 2026 15:25

Spór o bobrze tamy na Pomorzu. Na Żuławach problem ma także wymiar bezpieczeństwa  Wyróżniony

Napisał

Spór o bobrze tamy na Pomorzu. Na Żuławach problem ma także wymiar bezpieczeństwa 

Na Pomorzu narasta konflikt wokół planów dotyczących bobrzych siedlisk. Organizacje społeczne — Akcja Demokracja oraz Stowarzyszenie Nasz Bóbr — alarmują, że Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie chce zniszczyć tamy i nory tych zwierząt nawet w 160 lokalizacjach na terenie województwa. Sprawą zajmuje się obecnie Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Gdańsku.


Wniosek obejmuje setki kilometrów cieków

Jak wynika z dokumentów, już w sierpniu 2025 roku Wody Polskie złożyły do RDOŚ wniosek o zgodę na niszczenie tam bobrowych, zasypywanie nor oraz płoszenie zwierząt metodami akustycznymi. Co istotne, we wniosku wskazano, że nie da się określić liczby osobników, których działania mogłyby dotyczyć.

Bobry w Polsce są objęte częściową ochroną gatunkową — ich zabijanie czy niszczenie siedlisk jest możliwe wyłącznie po uzyskaniu specjalnego zezwolenia.

Zdaniem organizacji ekologicznych zakres wniosku jest jednak zbyt szeroki.

— Nie wskazano konkretnych punktów, lecz całe odcinki cieków. W praktyce oznacza to, że każda nowo powstała tama mogłaby być usuwana — alarmują działacze.


Żuławy: szkody w infrastrukturze i realne zagrożenie 

Jednocześnie na terenach Żuławy Wiślane problem ma szczególnie praktyczny wymiar. Samorządowcy i służby podkreślają, że działalność bobrów coraz częściej bezpośrednio wpływa na stan infrastruktury hydrotechnicznej — wałów przeciwpowodziowych, rowów melioracyjnych czy przepustów.

Po ubiegłorocznych podtopieniach temat wrócił ze zdwojoną siłą. W wielu miejscach wskazywano, że spiętrzenia wody spowodowane przez tamy oraz osłabienie konstrukcji wałów przez nory bobrowe zwiększały ryzyko zalania terenów rolniczych i zabudowań.

Na Żuławach, które w dużej części leżą poniżej poziomu morza i wymagają stałego odwadniania, nawet niewielkie zaburzenia systemu melioracyjnego mogą mieć poważne konsekwencje.

Dlatego — jak podkreślają eksperci — aktywność bobrów stanowi tam nie tylko problem środowiskowy, ale również realne zagrożenie dla bezpieczeństwa mieszkańców i gospodarki regionu.

W ostatnich miesiącach organizowane są liczne konferencje i spotkania poświęcone temu zagadnieniu m.in przez Klub Nowodworski. Uczestniczą w nich przedstawiciele samorządów, służb wodnych, naukowcy oraz rolnicy, próbując znaleźć rozwiązania, które pozwolą pogodzić ochronę przyrody z koniecznością zabezpieczenia terenów depresyjnych.


Ekolodzy ostrzegają przed skutkami dla środowiska 

Akcja Demokracja i Stowarzyszenie Nasz Bóbr apelują o wstrzymanie postępowania i przeprowadzenie szczegółowych badań terenowych z użyciem kamer oraz termowizji. Ich zdaniem pozwoliłoby to ocenić rzeczywisty wpływ planowanych działań na populację bobrów oraz lokalną bioróżnorodność.

Organizacje sprzeciwiają się także płoszeniu akustycznemu i masowemu zasypywaniu nor bez upewnienia się, że nie ma w nich młodych. Proponują rozwiązania alternatywne — m.in. montaż rur przelewowych w tamach zamiast ich całkowitego niszczenia, oraz wydawanie zgód wyłącznie dla obiektów realnie zagrażających bezpieczeństwu.

Ekolodzy podkreślają również rolę bobrów w gospodarce wodnej. Według nich zwierzęta te zatrzymują w Polsce dziesiątki milionów metrów sześciennych wody rocznie, podnosząc poziom wód gruntowych i ograniczając skutki letnich susz. Likwidacja tam — ich zdaniem — może pogłębić kryzys wodny, a paradoksalnie także zwiększyć ryzyko powodzi.


Wody Polskie: „To nie walka z bobrami”

Przedstawiciele Wód Polskich stanowczo odrzucają zarzuty. Jak podkreślają, działania nie są wymierzone w zwierzęta, lecz mają zapobiegać podtopieniom i chronić infrastrukturę przeciwpowodziową.

— Priorytetem jest bezpieczeństwo życia i mienia mieszkańców oraz utrzymanie drożności cieków wodnych — tłumaczą urzędnicy. Ich zdaniem aktywność bobrów bywa nieprzewidywalna i może prowadzić do niekontrolowanych spiętrzeń wody.


Petycja i tysiące podpisów 

W obronie pomorskich bobrów powstała internetowa petycja skierowana do RDOŚ. Pod apelem podpisało się już kilka tysięcy osób, a liczba ta stale rośnie.

Autorzy dokumentu domagają się wstrzymania szeroko zakrojonych działań do czasu rzetelnej oceny ich skutków. Ich zdaniem obecne plany mogą doprowadzić do poważnych strat przyrodniczych, a nawet lokalnej katastrofy ekologicznej.


Decyzja wciąż przed urzędnikami

Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Gdańsku podkreśla, że postępowanie jest skomplikowane i wymaga szczegółowej analizy każdej wskazanej lokalizacji. Urzędnicy zaznaczają, że decyzja musi uwzględniać zarówno przepisy prawa, jak i wpływ na chronioną populację gatunku.


Na razie nie podano terminu zakończenia procedury.

Spór o bobry pokazuje, jak trudne bywa pogodzenie ochrony przyrody z bezpieczeństwem mieszkańców — szczególnie na terenach takich jak Żuławy, gdzie funkcjonowanie całych miejscowości zależy od sprawnego systemu odwadniania. Ostateczna decyzja może mieć znaczenie nie tylko dla Pomorza, ale i dla przyszłych działań wobec tego gatunku w całej Polsce.